Magdalena Szczesiak pracuje jako listonoszka od kilku lat. Na co dzień obsługuje miejski rejon Urzędu Pocztowego Koło 1, a podczas zastępstw także teren wiejski. Jej dzień zaczyna się o 7:30 od sortowania i układania przesyłek. Jak podkreśla, rachunek za prąd jest dla niej tak samo ważny jak list polecony, bo za jedną i drugą przesyłką ktoś czeka.

Najbardziej czuje się w swoim żywiole dopiero wtedy, gdy rusza w rejon. Zna mieszkańców, ich zwyczaje i potrzeby. Z wieloma jest w kontakcie telefonicznym, bo tak łatwiej dopasować doręczenie do ich dnia. Jej stały rejon ma około 18 km, ale podczas zastępstw na wsi potrafi pokonać nawet około 110 km dziennie.

Szczególne miejsce w jej pracy zajmują osoby starsze. Magdalena mówi o nich „moje babcie”, bo często przyjmują ją z życzliwością, zapraszają na herbatę, pytają o dzień i same czekają na kilka słów rozmowy. „Tę pracę kocham” – mówi, bo nie idzie do ludzi tylko z przesyłką, ale też z uwagą i dobrym słowem.

Zapamiętała zdanie usłyszane kiedyś od przypadkowo spotkanej kobiety: że listonosze „niosą ludziom nadzieję”. Po kilku latach pracy rozumie je coraz lepiej. Dla niej dobry listonosz powinien być empatyczny, otwarty i uważny na drugiego człowieka.