Angelika Marzec pracuje jako listonoszka od prawie pięciu lat. Zawsze podobała jej się ta praca, ale długo brakowało jej odwagi, by spróbować. W końcu odpowiedziała na ogłoszenie i dziś mówi, że była to dobra decyzja. Obsługuje rejon Urzędu Pocztowego Niemce, pod Lublinem. To teren formalnie wiejski, ale z wieloma domami, osiedlami i zabudową podmiejską. Codziennie pokonuje zwykle 60–70 km.
W jej pracy największym wyzwaniem jest liczba przesyłek, ale Angelika podkreśla, że najważniejsi są ludzie. Z czasem mieszkańcy zaczęli ją znać i ufać jej. „Każdy zawsze z uśmiechem mnie wita” – mówi. Szczególne miejsce w jej codziennej trasie zajmują osoby starsze. Czasem czekają nie tylko na emeryturę czy list, ale też na krótką rozmowę. „Nawet ta chwila rozmowy ich cieszy” – opowiada.
W styczniu jej czujność pomogła uratować starszego mieszkańca. Gdy drugi dzień z rzędu nikt nie otwierał drzwi, zajrzała przez okno i zauważyła, że mężczyzna leży na podłodze. Wezwała pomoc. Ta sytuacja jeszcze mocniej pokazała jej, że listonosz jest blisko ludzi i musi reagować, gdy coś wygląda niepokojąco.